42 miliony dolarów na ożywianie umierającego?
Dodano: 2009-04-07 | Autor: Dawid Zaraziski | Tagi: AOL, David Golden, Goldman Sachs, JP Morgan, MoneyExchange, PayPal, Revolution Money, RevolutionCard, Steve Case, Ted Leonsis | Brak komentarzy »
Revolution Money, amerykański startup, którego twórcą jest Steve Case, były szef AOL, ogłosił właśnie, że w trzeciej rundzie finansowania otrzymał 42 miliony dolarów od (popularnej u nas głównie za sprawą pewnego byłego premiera) firmy Goldman Sachs i szeregu innych, dużych graczy. I trzeba byłoby zwyczajnie pogratulować gdyby nie fakt, że z serwisu… prawie nikt już nie korzysta.
Wśród inwestorów, oprócz wspomnianej już firmy Goldman Sachs, znajdują się także między innymi Citigroup, były wiceprezes AOL Ted Leonsis, czy David Golden jeden z szefów JP Morgan. To oni we wrześniu 2007 roku wyłożyli na startup 50 milionów dolarów.
Czym jest Revolution Money? Zadaniem serwisu ma być obniżanie kosztów płatności kartami bankowymi opłat za transfery pieniędzy etc. Wszystko dzięki specjalnej karcie kredytowej (RevolutionCard), korzystanie z której autoryzowane jest przez PIN a nie podpis, a wszystkie formalności załatwiane są w sieci, co ma znacznie obniżać koszty obsługi, a co za tym idzie – opłaty, jakie uiszcza konsument. W ramach serwisu działa również MoneyExchange, usługa konkurencyjna dla PayPal, umożliwiająca przekazywanie pieniędzy pomiędzy dowolnymi osobami. Jeśli obie posiadają konto w Revolution Money – transfer jest bezpłatny. Posiadacze RevolutionCard mogą wypłacać przekazane im pieniądze z dowolnego bankomatu.
Cały problem polega na tym, że w lutym tylko 33 tys. Amerykanów odwiedziło stronę serwisu. W porównaniu do marca 2008 roku, kiedy startup z dumą mógł pochwalić się 742 tys. odwiedzających (według comScore) to tyle, co nic.

Może twórcy znajdą sposób by przyciągnąć do siebie użytkowników i zachęcić ich do rejestracji. Jak żartuje Erick Schonfeld z TechCrunch oby byli to nie tylko fani hokejowej drużyny Washington Capitals (Ted Leonis jest właścicielem klubu i próbuje przekonać jego miłośników do płacenia za bilety kartą Revolution Money).
Firma nie chce ujawnić jak wielu konsumentów skorzystało z oferty RevolutionCard. Jedyną liczbą jaką się dzielą to ta pokazująca, że MoneyExchange to 400 tys. zarejestrowanych użytkowników od chwili startu.
Elektroniczny biznes, internetowe przedsięwzięcia, innowacyjne rozwiązania – tu zawsze miesza się olbrzymie ryzyko z nadzieją na ogromne zyski. Zastanawia mnie tylko, czy w tym przypadku sprawa nie jest aż za ryzykowna nawet jak na standardy e-commerce? Czy nie nadzieja zysków nie przysłoniła zdrowego rozsądku?
Podobne wpisy:
- Jak AOL na Bebo zarobił
- Serwisów społecznościowych pewne przypadki
- Drugi kwartał nie był wesoły dla amerykańskiego e-biznesu

Zostaw komentarz