wirtualne kwiaty, czyli jak epuls wzoruje się na facebooku
Dodano: 2008-02-18 | Autor: Arek Bilski | Tagi: epuls, facebook, produkty, serwisy społecznościowe, społeczności | Komentarzy: 4 »
Epuls pochwalił się dziś, że jako pierwszy wśród polskich serwisów społecznościowych dał swoim użytkownikom możliwość obdarowywania się wirtualnymi prezentami. Teraz Staś będzie mógł wysłać Kasi wirtualną różę. Albo serduszko, albo jeszcze co innego – wybór podobno jest spory. Plus życzenia. A jak będzie nieśmiały, to może pozostać anonimowy…
W komunikacie czytamy, że w pierwszy dzień od uruchomienia usługi skorzystało z niej 40 tysięcy osób, które w sumie wysłały 80 tysięcy takich wirtualnych prezentów. Epuls bynajmniej nie kryje źródła inspiracji, którym jest Facebook. I podaje, że najpopularniejszy serwis społecznościowy może na tym zarobić 15 milinów dolarów w skali roku. Niestety nie wiemy ile na wirtualnych prezentach chce zarobić Epuls, ale wiemy że usługa jest płatna (po wyczerpaniu puli darmowych prezentów).
Kilka tygodni temu na blogu Antyweb pojawiła sie informacja poddająca w wątpliwość wysokość zysków osiąganych przez Facebook z tytułu wirtualnych prezentów. Jak zauważył autor, być może kwota 15 mln $ jest nieco zawyżona, ale skoro Facebook “bawi się w sprzedaż wirtualnych prezentów” to musi się to opłacać. Widać Epuls jest tego samego zdania.
W komunikacie Epulsa znalazła się jeszcze jedna ciekawa informacja o tym, że wirtualne prezenty zostaną włączone do oferty reklamowej serwisu. Wzmianka z pozoru nieistotna, podana na końcu wiadomości, ale może się okazać, że Epuls zarobi nie tyle na sprzedaży swoim użytkownikom wirtualnych prezentów, co na udostępnieniu ich jako formy reklamowej. Jak? Firma X, producent nowego napoju, którego grupą docelową są nastolatkowie, “rozdaje” użytkownikom wirtualne butelki swojego nowego produktu. Z odpowiednio zbudowanym komunikatem reklamowym. A każdy z tych “prezentów” wyświetla się na profilu “obdarowanego” (Epuls podaje, że profile są najczęściej oglądanymi stronami serwisu). Możliwości przed specami od reklamy olbrzymie… Choć trudno przewidzieć, jak zaczną na te “prezenty” reagować sami użytkownicy.
Podobne wpisy:
- Epuls.pl ogłasza rewolucję i wprowadza Rock’ad’Rolla
- Facebook: podziel się balonikiem Britney
- Epuls.pl sprzedany!
- Serwisów społecznościowych pewne przypadki

Niesamowite na czym można od ludzi wycisnąć kasę. Ale te dzieciaki na epulsie pewnie to kupią… I pewnie wszystko inne co im się podsunie, byleby odpowiednio udekorowane.
Cóż, rynek się rozwija
Społeczności weszły w okres dojrzałości, trzeba je czymś ciągle uatrakcyjniać. To taki klient, który jest nastawiony na nowe dodatki, widżety, funkcje itp.
No tak ale z drugiej strony znajac maila odbiorcy wcale nie trzeba nic wydawać żeby wysłać komuś wirtualne kwiaty np. z takiej stronki http://wirtualnekwiaty.pl
Tez kiedyś ogarniałam podobne rzeczy. Niestety aktualnie mam już dużo mniej czasu. Szkoda :9